poniedziałek, 1 września 2008

karton.

Stał sobie karton na szafie...stał kilka lat.
To był niezwykły karton.
Dostałem go na moje urodziny
pewnego roku w gimnazjum.
Od Marty i Ani.
Cały wypełniony pociętymi gazetami,
słodyczami, zabawkami...
Potem tymi pociętymi kawałkami papieru
rzucaliśmy się w czwórkę u mnie w pokoju -
- Ania, Marta, Wojtek i ja ;-)

Samo wręczenie tego - wspaniałego - prezentu jest niezapomniane.
Pamiętam to jak dziś.
Spóźniłem się z Wojtkiem do szkoły na informatykę,
którą mieliśmy na przeciwko serwerowni.
Wchodzimy i nagle Sto lat!!!
Wojtek gdzieś sprytnie się ulotnił,
a ja stałem zaskoczony całą sytuacją.
Nagle Marta z Anią dają mi ten
karton pokolorowany, poopklejany!
Coś co tkwi w pamięci mojej - coś za co znowu,
po tylu miesiącach dziękuję!
Potem przyszła Pani Łęgowska poinformować nas,
że mamy historię w informatycznej
i zapytała się o ten karton.
Kiedy jej opowiedziałem rzekła:
"Widać, że klasa ceni Gospodarza,
widać jak bardzo jesteś lubiany - gratuluję".
Nie wiem ile w tym prawdy,
ale z jej strony także to były słowa - niezapomniane.

Piszę o tym kartonie z tego względu,
że niestety wczoraj go schowałem.
Nie będzie go już na mojej szafie.
Ładnie zapakowałem
i schowałem w ciepłe, suche miejsce.
Schowałem go...aby mieć na wieczną pamiątkę.
Ale jak chowałem to tak dziwnie :) i miło...

Komentarze (2):

Blogger ania pisze...

ah, jak świetnie i fantastycznie :) dzięki... ale popatrz, jak wiele mnie w Twoim pokoju... :)

5 września 2008 18:39  
Anonymous Anonimowy pisze...

napisałby Jarek raczej coś o wycieczce ;)

chociaż historia z kartonem też...yyy...ładna? :p

pozdrawiam ;]

8 września 2008 20:03  

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna