sobota, 27 września 2008

kicz.

Tyle widzimy wokół siebie zwykłego kiczu, tyle obciachu.
I tolerujemy to.
Nagradzamy zespoły, które są obciachowe.
Stajemy się fanami ludzi, którzy ubóstwiają obciach.
Stajemy się ludźmi popierającymi coś, co nie jest fajne.
Widzimy teledysk, który ma więcej różu niż ołówek małej dziewczynki,
widzimy go i nie przełączymy dalej. Nie przełączymy bo jest ładny
wokal, bo jest ładna Pani, ładny Pan. Bo jest wesoło.
Ale czy ta wesołość nie jest połączona z zniesmaczeniem?
Obserwujemy jak obciachowo ubierają się nie które gwiazdy show.
Gwiazdy filmu, gwiazdy muzyki. Ale nadal je lubimy.
Nadal uważamy, że są fajne - bo wokal.
Ale czy tylko głos lub zdolności artystyczne się liczą?
Czy ta osoba nie ubiera się na pokaz?
A jak się ubiera/zachowuje na pokaz to chyba fajna nie jest.
i chyba nie należy jej lubić i popierać.
Tak myślę ja...
Ale niestety obciach jest w cenie,
obciach jest fajny.
Ludzie lubią obciach.
Widać to na Sopot Festival, na Festiwalu w Opolu,
Na Hitach na Czasie, na wielu innych imprezach.
Nie widać go w teatrze, operze i filharmonii ;-)
Ale nie tylko tym żyje człowiek.
Kończąc zadam pytanie: Czy warto być obciachowym dla popularności?

Komentarze (1):

Blogger The Fly pisze...

nie warto ale co ostatnio zauważam, że ludzie potrafią być obciachowi dla "miłości" i to chyba jeszcze bardziej smutne.Potrafią zamknąć swoje ideały głęboko w szafie, byle by mieć tę swoją "miłość" - miłość stała się dziś obciachem,ale tylko dlatego, ze ludzie z niej taką uczynili.

27 września 2008 22:45  

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna