piątek, 25 stycznia 2008

przeczytane.

"Wczoraj oglądałem w telewizji pogrzeb Papieża.
Była to niezwykła i wzruszająca uroczystość.
Znałem Papieża, a nawet ośmielam się
powiedzieć, że byliśmy przyjaciółmi
i chyba właśnie dlatego nie byłem w stanie
bardzo rozpaczać z powodu jego śmierci.
Czułem bowiem wprost fizycznie, że z wielkim spokojem
w duszy odchodzi tam, dokąd- jak wiedział - zawsze dążył:
do drugiego (lepszego) świata.
Ameryka jest jednak krajem szczególnym.
Jest bardzo pobożna, a jednocześnie spokojnie potrafi znieść,
że bezpośrednia transmisja z pogrzebu Papieża
jest przerywana reklamami, i to bardzo często takimi,
które on przez całe życie krytykował.
Patrzyłem na to z wielką niechęcią, coraz bardziej
z tego powodu cierpiałem, aż w końcu zdecydowałem się
wyłączyć telewizor."

Waszyngton, 9.4.2005

fragment książki
"Tylko krótko, proszę"
Rozmowa Vaclava Havla
z Karelem Hvizdalą.

Komentarze (1):

Anonymous Anonimowy pisze...

Cóż...to chyba dowód na to, jak bardzo jesteśmy przeżarci przez kulturę masową.

I dowód na to, że śmierć papieża niezbyt wiele nas nauczyła.

nawet nas w Polsce.

smutne, acz prawdziwe.

26 stycznia 2008 00:43  

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna